"Wypędzona"



A za rogiem się czai wypędzona przez rozsądek w goryczy
Opłakując serce z porcelany w cichej głośności słodyczy
Krzykiem bezdechu zakryła uśmiech szydercy
-jeszcze tu wrócę!
A on obrócił się przyjmując pozę mordercy
-Ciebie nie ma, nie istniejesz nie ma twej egzystencji
choć obecności proszą zwątpieni i na krańcach kadencji...

I tak nadzieja wyparowała choć inni pozostali w tłumie
Matka osierociła swe dzieci zwane bezprawnie głupcami
Jej siostry łzawe i mściwe pozostały stercząc w zadumie

...


I w tym miejscu nie wiem co dalej,

poddać się o oddać słodkiej bierności?

Nakładają się na siebie te sprawy

a ja potrzebuje oparcia, a mam tylko

wątłe suche badyle... i wciąż badyl

pogania badyla...a wydawały się

silnymi filarami...


Komentarze

  1. Kiedy czytałam ten wiersz słowa brzmiały rytmem w mojej głowie, myślę, że pasowałyby do rapowego utworu, chociaż nie bardzo znam się na takiej muzyce :p

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Przyciągnij sobie szczęście... Czyli ,,Sekret- Siła Przyciągania”.

"Boje się. Nie chce."

#czarnyprotest