Przyciągnij sobie szczęście... Czyli ,,Sekret- Siła Przyciągania”.

Wprowadzając...
Kilka miesięcy temu, przyjaciel wyjawił mi pewien sekret... zanim jednak przekazał mi swoją tajemnice- ostrzegł, że nie ma się z czego śmiać, a prawda którą mi przekaże może okazać się kluczem do prawdziwego szczęścia... Na początku moja reakcja była oczywista- zaniepokoiłem się z lekka zarazem zamieniając w słuch. Mój rozmówca zaczął dość długi i na początku bez sensowny - z pozoru - choć dość ciekawy monolog. Opowiadał, gestykulował, pokazał kilka książek, jakieś artykuły, strony internetowe, oraz na zwieńczenie - niesamowicie ciekawy film “The Secret”. Po wyczerpującym wyjawieniu swojej “najskrytszej tajemnicy”, moja reakcja była dla niego dość zaskakująca - roześmiałem się do łez. Nie potrafiłem zrozumieć, dla czego to o czym mi opowiadał było dla niego tak niezwykle ważne.
Ale czym była tajemnica, która tak bardzo mnie rozbawiła? Ową tajemnicą była “siła przyciągania”.

Słowem wstępu...
Jak wiemy cały nasz świat - ziemia, oceany, przyroda - fauna i flora rządzi się swoimi prawami, podobnie jak bezkresny kosmos - gwiazdy, planety, galaktyki - wszystko to co znajduje się w okół nas i w nas samych, opiera się na jednej podstawowej zasadzie - zasadzie wzajemnego oddziaływania. Najprostszym i najbardziej powszechnym prawem wszech obecnie rządzącym jest przyciąganie, przykładami mogą być np. magnetyzm - plus dąży do minusa, ładunek dodani przyciąga ujemny...  czy choćby doskonała i atrakcyjna okazja która przyciąga nas do sklepu :)
Wszystko co nas otacza jest materią, a materie napędza energia. Spójrzmy na telefon komórkowy - on pochodzi ze świata materii, jego energią jest prąd, zamknięty w - niezbyt pojemnej Litowo-jonowej baterii. Weźmy inny przykład - nieco mniej oczywisty - my sami jesteśmy materią... nasz wysiłek napędza zgromadzona w komórkach energia, przekształcając ją w ruch (czy inne rzeczy, nigdy nie byłem dobry z fizyki - wybaczcie). Jednak, co w przypadku tak podstawowej rzeczy jaką jest myśl...? Skoro wszystko we wszech świecie ma jakiś sens, wszystko dąży do czegoś, czym więc jest myśl? Myśl to obrazy, wspomnienia, uczucia - słowa które wypowiadamy we własnej głowie, jednak po co komu słowa których nie słychać? Okazuje się jednak, że owe nieme słowa mają większą siłę stwórczą niż mogło by się wydawać (i nie chodzi już o tak oczywiste kwestie jak pomyślenie nad tym co robimy, mówimy, rozmyślanie nad tym i owym). Okazuje się że nasza myśl może działać jak niesamowicie silny magnes!

Rozwijając...
Każdy z nas w coś lub kogoś wierzy - nie ważne czy jesteśmy katolikami, buddystami, ateistami - czy wierzymy w Boga, krowę czy w samych siebie - wierzymy że ktoś lub coś nad nami czuwa i pomaga w ciężkich chwilach - sprawuje nad nami piecze. Okazuję się że wiara jest dość dobrym odzwierciedleniem tego czym jest i jak działa “Prawo Przyciągania”. Otóż prawo przyciągania - “przyciągania myśli” to coś co posiada każdy z nas i każdy z nas, nawet nie świadomie używa. Najprościej tłumacząc, siła przyciągania polega na sile naszego myślenia- im więcej o czymś myślimy, im bardziej czegoś pragniemy, tym większe jest prawdopodobieństwo że to zdobędziemy... i nie ważne jest to czy uznamy że to zwykłe szczęście czy wstawiennictwo “siły wyższej”- coś w tym jednak jest.

Zagłębiając się w temacie...
Podstawowa zasada “Sekretu” jaką jest myśl jest dość oczywista, jednak jak to się dzieje że myśl tzn. energia zamienia się w materię czyli nasze szczęście? Otóż instrukcja obsługi “Prawa Przyciągania” jest bardzo prosta.
1. Pozytywne myślenie! - pozytywne myślenie samo w sobie jest swoistym kluczem do sukcesu. Otóż wiadomym jest że optymistą łatwiej się żyje, jednak nie chodzi tu o lekkie podejście do codzienności, a odpowiednie podejście do problemu. Im więcej pozytywnych myśli przewija się przez naszą głowę, tym większe prawdopodobieństwo że “wszystko zadziała jak powinno”.
2. Wizualizacja- jeżeli chcemy coś do siebie przyciągnąć musimy sobie to wyobrazić. Jednak nie chodzi tu o to, że jeżeli mam ochoty np. na lody waniliowe to sobie je wyobrażam, muszę je dosłownie poczuć - ich smak, zapach, konsystencję, fakturę, usłyszeć dźwięk gryzionego wafelka,  delikatny chłód i orzeźwienie jakie poczuje w trakcie ich konsumpcji. Nie mając tego czego pragniemy- musimy poczuć się tak jakbyśmy już to mieli. Nasza wizualizacja, połączona z pragnieniem i uczuciem posiadania pozwoli na rozesłanie naszych myśli - energii dalej w eter, a jak wiadomo - z energią musi się coś stać - nie można przecież odpalić zapałki tak, aby ta się nie wypaliła... owa rozesłana energia przyciągnie do nas nasze pragnienia.
3. Brak negatywnych myśli! Wszystko co przewinie się przez naszą głowę w jakiś większy czy mniejszy sposób potrafi się - nawet samemu zmaterializować. Należy więc starać się nie popadać w pesymizm, nawet jeżeli jest źle - wszystko się wali, nie wolno tracić nadziei - nie wolno do siebie dopuszczać negatywnych myśli - bo im będzie ich więcej, tym bardziej będą stawać się realne. Więc uważaj na to, o czym myślisz, bo nawet najkrótsze i najmniej istotne złorzeczenie może się spełnić.
4. “Miej wydziabane a będzie Ci dane”- ta króciutka fraza będąca również ocenzurowaną- na potrzeby zachowania pewnego poziomu tekstu - w pełni wyraża jedno z najciekawszych założeń “prawa przyciągania” - okazuje się że czasem gdy coś nam nie wychodzi, mimo że staramy się, myślimy, wyobrażamy sobie itp. itd. i tak coś nie działa, warto daną sprawę np. zapisać na kartce, a tą schować - na jakiś czas poprostu zapomnieć. Gwarantuje że za jakiś czas- miesiąc, pół roki, 5 lat, przy porządkach znajdziemy naszą kartkę i niesamowicie się zdziwmy...

Reasumując...
Sekret który został mi przekazany i dokładnie wyjaśniony wydał mi się co najmniej zabawny i nie wart jakiej kolwiek uwagi. Nigdy nie byłem przesadnie przesądny a jakieś tam “vu-du” czy czary wydawały mi się zajęciem co najmniej nie odpowiednim dla prawie dorosłego mężczyzny, a czasy pogan i palenia czarownic na stosach przecież już dawno minęły. Jednak - z czystej ciekawości - postanowiłem spróbować, nie miałem przecież nic do stracenia - myślenie nic nie boli ani nie kosztuje, a efektem ubocznym mogło być co najwyżej rozczarowanie. Poczytałem, popytałem a następnie spróbowałem. O to jeden z przykładów:
Po zakończonej edukacji w liceum czekały mnie jedne z najdłuższych wakacji w moim życiu, stwierdziłem, że nie mogę spędzić bitych 4 miesięcy na nierobieniu niczego szczególnego - pomyślałem, iż fajnie byłoby zarobić troszkę pieniędzy na wakacje. Chęć zarobku oraz przeżycia czegoś nowego była na tyle silna, że praca znalazła się sama i to do słownie. Mimo chęci, nie szukałem jej, stwierdziłem że ta “działaka” zostanie zarezerwowana dla owego “sekretu”. Prawo przyciągania zadziałało - nie dość że szybko to jeszcze samo - praca na mnie “wpadła” gdy w drodzę do teatru zagapiłem się i po przez potknięcie wleciałem salonu Orange - jak szybko, przypadkowo wpadłem do środka tak zostałem na dłużej  (akurat szukano pracownika).
Możecie wierzyć lub nie - sekret działa! Być może to kwestia przypadku, szczęścia czy jednorazowego powodzenia- coś w tym jednak jest...

“Nigdy niczego nie szukam, to czego chce i tak samo do mnie przyjdzie”

Patryk Samerdak
(Zakaz publikacji bez zgody autora!)

[Być może się nie znam na "Sekrecie" i tej całej magii "Siły przyciągania", to co mogliście przeczytać to takie tam moje przemyślenia...]

Komentarze

  1. pseudointelektualny belkot

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze, zdania rozpoczynamy od "Wielkiej litery", po drugie to chyba chodziło Ci o "bełkot"? Bo w j.pol. nie występuje słowo "belkot".

    OdpowiedzUsuń
  3. Wierze, że dzięki "sekretowi" poznałem Ciebie...
    P.s.: porównanie do telefonu powaliło mnie na łopatki :)))
    _arQ...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Boje się. Nie chce."

#czarnyprotest